Witajcie!
Mam nadzieję, że wybaczycie mi krótką nieobecność, jednak ostatnio raczej zbierałem zimowe inspiracje na kolejne obrazy i rozpocząłem kilka nowych obrazów, które jeszcze nie zostały ukończone.
Pamiętam, gdy na początku zimy lub późną jesienią żaliłem się, że mrozy coś nie chcą nadejść. Bardzo czekałem na zimniejsze dni, żeby móc w pełni cieszyć się rozgrzewającą zupą curry, która smakuje mi najlepiej właśnie w zimowej aurze.
Chyba była to już podświadoma inspiracja, bo bardzo często o niej myślałem wówczas.
Co prawda zupa curry ma raczej kolor pomarańczowy, to jednak żal i tęsknota spowodowały, że sięgnąłem po czerwone i ciemne barwy. Ciekawostką może być też fakt, że miała być to kompozycja horyzontalna. Gdy jednak popatrzyłem z różnych perspektyw, to uznałem, że wertykalnie najbardziej do mnie przemawia, chociaż tak naprawdę w każdym z „obrotów” coś można zobaczyć.

17 odpowiedzi na “Czerwony obraz”
Zlękniony brakiem wyczekiwanej zimy,
z rozbuchanym egiem sztalug
splugawiłem wiele.
W noc senną w świetle purpurowych zórz
zupę z Hindustanu krwią
dzieło dokończyłem.
Zbroczony plugastwem myśli natrętnych
obraz horyzontalny na sztorce
postawiłem.
O synu Juvitara i córo Aunasany złotowłosej,
niechże obrót gwałtowny kompozycję
wypaczeniem zaburzy.
Co zbudziłem w Bharat lekkomyślną ręką
do świątyń swych pod ziemią,
wpęd powróci.
Panie H.P.L, piękna parafraza historii obrazu. Czy jest może jakieś miejsce, w którym można przeczytać więcej Pańskiej poezji?