Jesienny zachód w Dolinie Supraśli


Witajcie po krótkiej przerwie!
Wiosna już do nas przyszła, co bardzo mnie cieszy. W napływie tej radości udało mi się wyrwać na chwilę myślami do jesiennego Podlasia.
Pamiętam, że wówczas wracałem z wycieczki po Puszczy Knyszyńskiej i spóźniłem się na autobus. Nie chciałem czekać bezczynnie na kolejny autobus, więc ruszyłem w drogę na piechotę.
Miałem pewne obawy, że zastanie mnie mrok, a słyszałem pewne doniesienia o wilkach pojawiających się na ulicach okolicznych wiosek.
Wilków nie spotkałem. Mój wzrok przykuł za to inny groźny lokalny drapieżnik buszujący w trawie pomiędzy wiejskimi chatami.
Okazał się tak przebiegły i chytry, że skrył się nawet w tym obrazku.


10 odpowiedzi na “Jesienny zachód w Dolinie Supraśli”

  1. Panie Cyprianie, to niebywałe, że podlaskie niebo ma wszystkie kolory tęczy poza niebieskim! Doprawdy, to kraina bardziej odwrotna, niż Australia.

  2. Drapieżnika można szukać z lupą… Potrafi Pan z taką łatwością przenieść widza w odmienną porę roku!

  3. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że niebo na tym obrazie tak naprawdę jest wodą, a domki to takie chatki rybackie. Czy na Podlasiu są chatki rybackie?

    • Panie Fanie, bardzo nieortodoksyjna interpretacja. Rybackich chatek nie spotkałem, natomiast niejednokrotnie widziałem nad rzeką (Supraślą lub Biebrzą) domy wędkarzy. Można też nad rzeką uświadczyć sauny.

  4. Drapieżnik dobrze się schował i jest nieuchwytny. Szczęście natomiast sprzyjało Ci, gdyż nie wiadomo jak kończą się pomroczne spotkania.

Skomentuj siasia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *