Witajcie!
Latem zawsze mam dylemat, czy malować obrazy „wakacyjne”, czy może zostawić je sobie na jesień lub zimę, aby powracać potem w wyobraźni do ciepłych dni.
Tym razem czując zew morza, postanowiłem, że nie będę czekał do zimy.
Zainspirowały mnie wspomnienia z rejsu po greckich wodach, który odbyłem w towarzystwie znakomitej załogi złożonej z zaprawionych w żegludze marynarzy (których serdecznie pozdrawiam!).
Bardzo mile wspominam ten czas i czuję, że na zimę będę myślami wracać do morskich przygód (oraz oczywiście do zielonych lasów Podlasia).
Jedyne co mi pozostało w tym wpisie to zadedykowanie owego dzieła wszystkim entuzjastkom i entuzjastom żeglugi (nie tylko tej morskiej).

PS. Obraz wygrzewający się na balkonie










Dodaj komentarz